Gabinet osobliwości

Gabinet osobliwości

Gabinet osobliwości

  • Wyjrzyj za okno. Co widzisz? Wieżowce. Fabryki. Ulice. Ludzi. Domy.

    Literatura pozwala nam spojrzeć na świat z różnych perspektyw. Pokazać te same obiekty, lecz z innych, niewidzianych wcześniej stron - i tym zajął się Szczepan Twardoch w zbiorze opowiadań „Ballada o pewnej panience”. Przedstawieniem tego, co znamy, ale dosadnie, brutalnie i paskudnie.

    Czytając każde opowiadanie, przenosimy się w inną przestrzeń. Lecz przestrzenie te nie są wyznaczane głównie przez miejsce. To ludzie tworzą przedstawioną rzeczywistość. Twardoch zadbał o stworzenie ciekawych postaci-takich, które się po prostu pamięta. Ich myśli, stany ducha i czyny przesiąkają przez narrację, pomagając przy tym zrozumieć, co się dzieje w głowach bohaterów. Widzimy silne rysy psychologiczne postaci – czujemy płynący z nich realizm. Realizm, a momentami i nadrealizm. Autor lubi posługiwać się przesadą… z którą momentami przesadza. Są chwile, kiedy odczuwamy, że jednak świat, w który zabiera nas Twardoch, jest przerysowany i nawet za mocno zaznacza niektóre anomalia bohaterów. Dla jednych będzie to zaletą, a dla innych wadą.

    Klimat panujący w opowiadaniach nie pozwala na przyjemności. Podczas czytania niemal wyczuwa się odór rozpadających się domów, szarych blokowisk, czy zapachu drogich perfum wymieszanych z dymem papierosów. Niektóre opowiadania są łatwiejsze w odbiorze, za to inne gniotą czytelnika i każą mu się zmierzyć z trudnościami. Mimo tego, że momentami autor wprowadza nas w świat snu i stanów podświadomości, dość szybko zauważamy, że wszystko to koszmar i po lekturze nie będziemy spać spokojnie.

    „Ballada o pewnej panience” to prawdziwy gabinet osobliwości. Przyglądamy się ludzkiemu zoo stworzonym przez Twardocha i mamy mieszane odczucia. Jak to w zoo – przechodzimy obok klatek różnych okazów i każdy z nich wywrze na nas inne wrażenie. Jedne opowiadania zachwycą nas bardziej, inne mniej – tak jak zazwyczaj bywa w tego typu zbiorach. Mimo wszystko warto przejść się po stronach tej książki i zobaczyć, czy na jakiejś ze spaczonych ekspozycji, znajdziemy siebie…

    Mateusz

Zobacz wszystkie